Jak będzie wyglądała łazienka w naszym drugim domu? [❌ błędy, których nie powtórzę]

Jak będzie wyglądała łazienka w naszym drugim domu? [❌ błędy, których nie powtórzę]

My tu sobie pitu pitu, filmu filmu i te sprawy, a ja pomiędzy tym wszystkim co widzisz w internetach, ostro działam w temacie projektu nowego domu. Tym razem będziemy robili projekt indywidualny, skrojony pod nasze potrzeby. Ja wiem, że Tobie może się wydawać inaczej, patrząc na całokształt mojej osobowości, ale ja jestem nieeeesamowicie konkretny człowiek. Przygotowuję właśnie swój prywatny projekt, w którym wymierzam każdy metr i planuję każdy szczegół. Kuchnię rozpisałam już na poszczególne szafki, wymierzyłam odległości pomiędzy blatami, wyspą (taaak będzie wyspa!) przejście do jadalni. I właściwie od takich szczegółów wychodząc, dostosowuję dopiero wymiary pomieszczenia do tego, czego mi tam potrzeba.

Jestem tym wszystkim tak zajaranaaa! Wieeesz, to takie trochę planowanie domowej utopii, w której tak czy siak coś pewnie znów mnie będzie wkurzało, ale sam proces planowania to dla mnie najwyższa forma szczęścia aktualnie :)

I o ile kuchnia będzie wyglądała zdecydowanie inaczej, o tyle łazienka… Naszą łazienkę po prostu kocham!!! Wiem, że już Ci to podkreślam kolejny raz, ale w tym naszym Opałku (tak brzmi nazwa projektu naszego aktualnego domu), poprzestawiałam ściany jakie tylko się dało i stworzyłam zupełnie inne przestrzenie, z których jestem PRZETOTALNIE ZADOWOLONA. Zrezygnowałam z dwóch łazienek na rzecz jednej dużej. I to był strzał w 10. Z tych moich przetasowań wyszły nam 3 duże, przestronne pokoje i duża łazienka.

I powiem Ci, że przy dwójce małych dzieci sprawdza nam się idealnie. Co prawda kilku rzeczy nie przemyślałam, np. miejsca, gdzie można by było umiejscowić stołeczki dla dzieci, z których dosięgną do umywalek. A u nas, tak jak Ci opowiadałam w zeszłym roku W TYM WPISIE sposobem na przekonanie dzieci do mycia zębów jest ich WSPÓLNE MYCIE. W ogóle to zajrzyj do tego wpisu zobaczyć jak się zmieniliśmy :) Mati jakoś tak wydoroślał, buzia mu się taka pociągła zrobiła, ja… sama nie wiem, kwestia stroju czy fryzury, ale MILENKAAA! No co to była za kula!

I patrz, już wtedy już szorowała klaki swoją szczoteczką z Elzą :) Jak szorowała tak szoruje :) Niby to jest szczoteczka 3+, ale tak jak pisałam rok temu, skonsultowałam temat z moim stomatologiem i daję jej ją na spoko :) Taka szczoteczka robi kilka tysięcy ruchów na minutę. Bez porównania nawet z dorosłą ręką. Milenka tylko przykłada ją sobie do ząbka i nic więcej nie robi. Super sprawa. A dzięki temu, że główka jest niewielka i okrągła, nie ma problemuz docieraniem gdzieś na dalsze ząbki.

Mati już wskoczył na szczoteczkę dla juniorów czyli taką zbliżoną bardziej do tej dla dorosłych. Z czujnikiem nacisku i lookiem takim bardziej „nastolatek” niż dziecko. Z resztą zaraz zobaczysz na zdjęciach bo stoją przy kranie :) To ta odkręcona bokiem (ten czerwony pasek to dioda, która zaświeca się, kiedy przyciska się szczoteczkę za mocno). A ta obok, z różowym złotem, to nasza wspólna z Maćkiem. Wymieniamy sobie tylko końcówki. A jak jedziemy na wakacje, zabieramy sobie po prostu do pudełka (takie fajne, można w nim ładować szczoteczkę przez usb) końcówki dzieci, które pasują do naszych. Super wygoda.

No i niby fajnie bo ten patent ze wspólnym myciem zębów jest spoko i ciągle działa. Dzieci nie mają żadnych problemów z zębami. My właściwie oprócz tego, że mamy krzywe też :P Ale wiesz… te dzieci mi się już na blacie nie mieszczą to raz. Okej. Dokupię w końcu stołeczki bo inaczej tego nie widzę, ale dwa…  kurczę… widzę jak dorastają. One dorastają a ja się starzeję. I jak sobie pomyślę, że ten nowy dom to już będzie taka miejscówka, w której planujemy zagrzać do czasu wypuszczenia dzieci z domu, to tak powiem Ci szczerze… chyba bym sobie tam jednak tę drugą łazienkę zaplanowała :)

Staram się sobie przypomnieć jak to wyglądało w moim rodzinnym domu z jedną łazienką. Dopóki nie było gości, nie było problemu. Każdy wchodził do łazienki po sobie i jakoś się zgadzaliśmy. Tata jeździł do pracy przed wszystkimi. Mój brat spędzał w niej 5 minut a ja… nawet gdyby siedział tam godzinę i tak bym tego nie zarejestrowała bo ja byłam leniem i antysystemowcem, który z pełną premedytacją przesypiał pierwsze lekcje i gdyby mógł spałby do południa :) Więc kiedy ja wchodziłam do łazienki, nikt już jej nie potrzebował :)

Teraz znowu, kiedy dzieci są małe, właściwie jestem przyzwyczajona do tego, że nigdy w tej łazience nie jestem sama. Już nawet przestałam zamykać drzwi bo nie ma sensu :) I tak zaraz ktoś mi wparuje :) Z resztą… tej łazienkowej wspólnoty ich nauczyłam między innymi wspólnym szorowaniem klaków więc mam czego chciałam :)

Ale kurczę… Kiedy się wprowadzimy Mati będzie miał już 10-11 lat. Milenka 5-6 … Mrugnę okiem i będę miała w domu dwójkę nastolatków. AAAA druga sprawa to to, że w nowym domu, przy naszej sypialni (mniejszej bo tylko łóżko i jakieś komódki) będzie duuuża, oddzielna garderoba z toaletką i tak się zastanawiam nad tym czy nie SIEKNĄĆ SOBIE JEDNAK ŁAZIENKI TYLKO DLA NAS. Wiesz… kibelek na parterze, a na górze łazienka dla dzieci i gości połączona z pralnią, plus niewielka łazienka przy naszej sypialni. Chyba dorastam do tej myśli. Tu już nie ma stresu o to, że łazienka będzie kosztem innych powierzchni bo po prostu zrobimy projekt ciutkę większy, taki, żeby pomieścić wszystkie pomieszczenia z dodatkową łazienką. Aaaale to jest dopiero kiełkująca myśl. Na razie w mojej głowie (i na milionie kartek, karteluszek, projekcików i tablic na pintereście) jest ta jedna, podstawowa łazienka rodzinna. Z PRALNIĄ. Mam kilka innowacji, które chciałabym wdrożyć i zdecydowaną przewagę tego, co chciałabym powtórzyć.

Błędy, których tym razem już nie popełnię:

Bateria nawannowa ze słuchawką pod kątem

Tzn. teraz takiej właśnie nie zrobimy bo z tej, jeśli nie wytrzemy wody po jej użyciu, wszystko spływa na płytki, które są niżej niż wanna przez co tworzą nam się na płytkach zacieki i kałuże. I w ogóle powiem Ci, że te wszystkie fancy – drogie pura vidy i inne cuda z zestawami podtynkowymi to MASAKRA patrząc na to ile to kosztuje. Nasza bateria, razem z dedykowanym zestawem podtynkowym kosztowała prawie 5 tysięcy!!!  Pipek od przełączania się na słuchawkę przestał działać, słuchawka prysznicowa zalewa płytki… Bez sensu. W nowej łazience zamontujemy zestaw po prostu W ŚCIANIE, z łatwym dostępem do bebechów.

 

Odpływ liniowy w płytkach zamiast brodzika prysznicowego

BEZ SENSUUU!!! Ten odpływ strasznie szybko się zapycha, a kiedy się zapycha, woda wylewa się z kabiny na całą łazienkę. A sorry, ja nie będę myła głowy z otwartymi oczami tylko po to, żeby pilnować, czy wszystko okej. Brodzik to brodzik. Owszem, kabina otwarta z długą szybą to rzeczywiście wygoda i fajny look i to na bank zostawimy, ale będę chciała zamontować prawilny brodzik tym razem.

Mniejsza wanna!

Przesadziłam… chciałam taką wieeeesz, dwuosobową wannę. Tak mieliśmy brać z Maćkiem wspólne romantyczne kąpiele. Ohohooo. Mieszkamy w domu 5 lat i nie pamiętam, żebyśmy wleźli do tej wanny razem chociaż raz. A jak wchodzę sama, to się nie mogę położyć jak człowiek bo… NÓG MI NIE STARCZA DO KOŃCA! I się po prostu topię J

Bidet

To może nie jest błąd bo nam go aktualnie nie brakuje, ale kiedy pojechałam do mojej przyjaciółki i z niego skorzystałam, stwierdzam, że PRZYDA SIĘ i warto go mając tę wygodę, że projektujemy wszystko od podstaw, tym razem uwzględnić.

Okrągłe, śliskie kurki

To akurat doświadczenie z łazienki na parterze, takiej małej, z samym wc, gdzie uparłam się na taką glamour baterię, z kryształami zamiast kurków. No cudownie to wygląda. Mega. Ale… nie da się tego zakręcić mokrymi dłońmi bo ten kurek się po prostu ślizga J Podobno tylko ja mam taki problem i wszyscy sobie dają radę, ale helou… szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci… i mąż, nie? J

Wieszaki na ręczniki przy umywalkach

Taaak, wiem!!! Jak można było o tym nie pomyśleć! Teoretycznie teraz mogłabym przyczepić do ściany po prostu jakieś haczyki, ale ja kocham symetrię a tu w żaden sposób nie będę w stanie jej zachować. I jakoś tak… mijają lata, a ja, jeśli nie wezmę sobie ręcznika z półki pod oknem, gonię z mokrą twarzą przez całą łazienkę zachlapując przy tym caaaaałe płytki :)

Miejsce na kwiaty

Teraz zabudowaliśmy wszystko co się da. No jest to wygodne. Jest to praktyczne, ale… brakuje mi miejsca na kwiaaaatyyy! Na jakąś palmę wielką stojącą przy wannie. Na jakąś paprotę zwisającą z kwietnika na ścianie… Brakuje mi kwiatów u nas w domu. W całym domu brakuje mi na nie miejsca.

 

Co na 100% wykorzystamy w nowej łazience?

Znów rezygnujemy z oddzielnej pralni na 100%. Może sobie do łazienki dobudujemy jakieś dodatkowe drzwi po prostu do „prasowalni” i miejsca gdzie wszystkie uprane ciuchy będziemy składować. Widziałam też fajne rozwiązania, gdzie do pralni były dobudowane balkoniki, takie zabudowane, których nie było widać z zewnątrz, gdzie można postawić suszarkę z praniem, jeśli wyjątkowo nie chcemy czegoś suszyć w suszarce (ja jestem #suszarkabębnowa4everteam) :) O tym musimy pomyśleć. O pomieszczeniu na pranie i prasowanie, bo teraz wielka decha, z wielkim żelazkiem psuje widok pokoju Milenki. I całe szczęście, że Milenka ze swojego pokoju korzysta od wielkiego dzwonu. Cieszę się tym, że jest malutka i daję sobie deadline na budowę nowego domu na max 3-4 lata. Żeby nie mierzyć się z pretensjami o to, że DLACZEGO DESKA JEST U MNIE A NIE U MATIEGO :)

Co by nie było te szuflady, w których segregujemy sobie od razu kolorystycznie pranie to totalny strzał w 10. W nowej łazience zrobimy sobie dodatkowe dwie. Żeby było ich 6 a nie 4. To już będzie festiwal wygody :) I tak samo zabudowana pralka, zabudowana suszarka, zabudowana szafka na detergenty a na górze maaaaaasa roboczego blatu. Super to sobie rozplanowaliśmy.

Szuflada z zabudowanym rozgałęziaczem na wszystkie suszarki, lokówki i inne prostownice. Super mi się sprawdza. Kiedy robię coś z włosami, odsuwam szufladę, wyciągam to czego potrzebuję i po prostu włączam. Nie widzę na co dzień żadnych wiszących kabli, nic nie przepinam, wszystko schowane i przygotowane do działania :)

Kamienny blat. Koniecznie! Żadnych drewnianych blatów! Ten sprawdza się idealnie! Nic nie puchnie, nie pęka, nie zmienia koloru… super sprawa. Tylko nad jego kolorem bym pomyślała trochę. A może tym razem właśnie blat biały? Taki jasny marmurek? Skoro cała reszta w kolorze? Co by nie było, na bank powtórzymy umywalki wpuszczane w blaty. Wykminiłam rozwiązanie na zabieranie przestrzeni przez takie umywalki i bardzo fajnie mi się sprawdza. Z zewnątrz duża zabudowana szuflada, a w środku, tak jak w kuchni, dodatkowa, schowana szuflada, z wycięciem na rurki od umywalki.

A na koniec wielki szok i niedowierzanie, ale… PRZEJADŁ MI SIĘ JUŻ TEN BIAŁY!

To znaczy biały będzie nadal, ale do tego będzie też duuuużo drewna. A w łazience wymyśliłam sobie niebieskie płytki. Tzn. mozaikę na wannie (bo żadna z nóżkami albo jakieś jajo u mnie nie wchodzi w grę). Zastanawiam się nad tymi płytkami takimi a’la hiszpańskimi. Ale to chyba tylko chwilowa moda, której uległam i muszę to jeszcze dobrze przemyśleć. Wiem na pewno, że będzie biało-szaro-drewniano-niebiesko.

W ogóle najlepsze jest to, że tym razem KOMPLETNIE nie zgadzamy się z Maćkiem z kierunkiem wystroju i w ogóle bryły domu :) Tzn co do jednego jesteśmy zgodni – ŻADNYCH SKOSÓW! :) Na pewno będzie też antresola nad salonem. Duuużo okien. Ale to już jest nie tyle kwestia estetyki co potrzeba światła podczas nagrywania filmów :) A my nagrywać planujemy do końca świata i o jeden dzień dłużej :) Wkręciliśmy się :)

No, ale odbiegłam od tematu. No więc nie zgadzamy się dlatego, że Maciek ma wizję nowoczesnego, wielkiego klocka z płaskim dachem i jakąś kosmiczną furą na podjeździe a ja najchętniej pobudowałabym góralską chatę :) Tylko bez skosów hahaha :) Wnętrza będą bardzo podobne do tych, które mamy aktualnie, tyle, że więcej będzie drewna, mniej szarości. I kwiatów więcej :) Nie no… ewidentnie się starzeję :)