❓Dlaczego zdjęłam już aparat na zęby? 😎❓ Ile mnie kosztował?❓

❓Dlaczego zdjęłam już aparat na zęby? 😎❓ Ile mnie kosztował?❓

Z założeniem aparatu zwlekałam… całe życie :) Jakoś wiecznie nie było na to czasu. A to praca, a to ślub, a to budowa, a to dziecko, a to… wstaw w wykropkowane miejsce milion powodów :) Aż do zeszłego roku…

2018 rok był dla mnie naprawdę przełomowy. Narodziny Milenki zmieniły wszystko. Ja jestem człowiekiem, który nie ma na nic czasu przez całe życie, ale dopiero Milenka pokazała mi, że może go być jeszcze mniej. No i co teraz? Co z marzeniami, planami zadbania o siebie, projektami, które leżą latami w szufladzie? Miałam już tego wszystkiego nigdy nie zrealizować – BO DZIECKO? :) Nieee, niemożliwe. Coś tu musi być nie tak…

Milenka, zmusiła mnie do przeorganizowania życia tak, żeby najpierw robić to co dla mnie najważniejsze, a dopiero później ogarniania życia w takim stopniu, w jakim się da. Czyli w skrócie, co matka zrobiła? ZMIENIŁA PRIORYTETY! :) W ten właśnie sposób, w zeszłym roku opublikowałam Timę, który leżał kilka lat w szufladzie, zaczęłam publikować na YouTube, nagraliśmy wreszcie pierszą parodię, która gnębiła mnie od 2 lat (tak, tak, miałam ją nagraną na kilka miesięcy przed publikacją… 2018 to był zdecydowanie rok odkurzania projektów, ale też rok, w którym w końcu zadbałam o siebie.

O tym co jeszcze zrobiłam dla siebie w ramach mojej wewnętrznej akcji #TerazJa opowiem Ci przy innej okazji.  Dzisiaj, przede wszystkim, chciałabym się skupić na aparacie na zęby, który wywołuje niemałe poruszenie NO BO JAK TO? ZDJĘŁAŚ GO PO PÓŁ ROKU? Ano tak :) Właściwie to proces prostowania moich zębów trwał 4 miesiące, tyle, że opuściłam 2 wizyty na dokręcanie :) Kulawe takie to moje #TerazJa ale ważne, że do przodu hahaha :)

Dwie grudniowe premiery :) Dwie ważne decyzje i dwie odptaszkowane pozycje z listy „TO DO” w 2018 roku. Jak dla mnie aparat odmładza… no weź powiedz, że nie! :)

Aparat stały – moja historia

Zastanawiałam się nad założeniem aparatu w formie przezroczystych nakładek, które co miesiąc odbierasz od ortodonty. Na dobrą sprawę, praktycznie ich nie widać. Podobał mi się ten patent bo obawiałam się o szkliwo pod zamkami aparatu klasycznego, ale mój ortodonta przekonał mnie, że nic się nie stanie. Polecił mi właściwie najtańsze rozwiązanie, podczas gdy mógł cudować z jakimiś specjalnymi zamkami, tworzywami, bla, bla, bla… Moje proste zęby miały kosztować około 4 tys zł.

Dla porównania, gdybym zdecydowała się na te przezroczyste nakładki, cała impreza kosztowałaby mnie minimum 20 tys zł. I wiesz co? Gdyby zęby miały się prostować szybciej, zastanowiłabym się nad tym dłużej. Ale jak się okazuje, nie ma sposobu na przyspieszenie przesuwania zębów. 1 mm na miesiąc. W przeciwnym wypadku moglibyśmy zrobić swoim ząbkom kuku :)

Dodatkowo doczytałam się, że te nakładki, trzeba czyścić jeszcze dokładniej niż zęby, bo… mogą śmierdzieć. W środku zbiera się ślina, którą z bliska widać, w postaci delikatnych bąbelków. A co najważniejsze, trzeba każdą z tych nakładek ścierać pilnikiem albo najlepiej frezarką, bo może ranić język i usta.

Nakładki zdejmuje się do jedzenia. Trzeba je myć kilka razy dziennie. Przy każdym posiłku. No i wiesz… umyć zęby to luzik. Ale tu robisz to dwukrotnie. No bo co? Włożysz czyste ząbki, w taką nieświeżą nakładkę? Nie sądzę :) Dodatkowo, podobno szczoteczką trudno je wymyć w tych najciaśniejszych szczelinach, więc sporo osób polecało jeszcze moczenie tych nakładek w tabletkach do moczenia sztucznych szczęk.

Dla mnie tych minusów było zbyt wiele. Z resztą… taki aparacik na zębach moim zdaniem odmładza (po zdjęciu aż się dziwnie czułam!). Z kosztów dodatkowych jakie poniosłam to jedno opakowanie żelu na afty. Jedno na całe pół roku! Czyli dodatkowy koszt około 30 zł.

Urgo Afty (tak nazywa się żel) działa przez 4 godziny, więc tych aplikacji było maks 4 na dobę. W trakcie posiłku, żel izolował ranę od jedzenia. Odczułam to, kiedy wyjechałam na 2 dni z domu i zapomniałam go ze sobą zabrać. Wtedy podrażniała mnie nawet ślina!

Ale nie bój się jakoś strasznie tych aft czy zranień. To nie jest stan permanantnego bólu i walki z ranami. Mi się coś tam zrobiło na samym początku i później z własnego niedopilnowania, wyszłam od ortodonty nie sprawdzając czy nic mnie nie podrażnia. Okazało się, że jeden z drucików podrażniał mi wewnętrzną część jamy ustnej (mmm brzmię niczym stomatolog) :) Ale na takie przypadki zabezpieczył mnie ortodonta zaraz po założeniu aparatu. Dostałam od niego silikon ortodontyczny. Więc używałam go tylko raz, przez miesiąc. I wtedy też używałam często Urgo, bo pomimo tego, że zaklejałam sobie ten drucik, to skubaniec wyszukiwał sobie sposoby na robienie mi ran pomimo tego :)

A to właśnie ten żelik. Takie tyci opakowanko, że można je zabierać ze sobą wszędzie (jeśli oczywiście się nie zapomni… Malwinko… :P

Ale serrrio. Do takich rzeczy człowiek się przyzwyczaja. Po pierwszych 2 tygodniach, które ja zniosłam baaardzo kiepsko – no bolało OKROPNIE. Cała szczęka! Pomimo tego, noszenie aparatu wspominam bardzo miło. Zdejmowanie też jest takie trochę creepy bo słyszysz trzask za trzaskiem i boisz się, że to Twoje własne zęby się kruszą, ale ogólnie – luuuz :) No i na ustach masz efekt botoksu :) (za którym ja na przykład tęsknię, ale nieeee, nic sobie wstrzykiwać nie będę – za bardzo boję się igieł) :)

Wyrównałam tylko górę! Dlaczego?

Nie mogliśmy założyć od razu góry i dołu, dlatego, że najpierw musieliśmy wypchnąć jedynki do przodu, żeby zmieścić zamki aparatu na dolnej szczęce. Zęby na górze się pięknie wyprostowały, przyszły wakacje i … zachciało mi się przerwy od aparatu :) Mogłam teoretycznie założyć dół od razu, ale miałam do nagrania parodię i nie chciałam seplenić (co nie do końca się udało, bo mam teraz za przednimi zębami, zamiast aparatu drucik retencyjny, przez który tak czy siak trochę seplenię, ale to już nie jest ta skala co przy założonym aparacie) :)

Jak na razie, prostowanie górnego łuku kosztowało mnie niecałe 2 tysiące złotych. W październiku planuję założyć dół. W sumie to planowałam to zrobić już we wrześniu, ale… znów nagrywałam parodię więc wolałam to odłożyć :) Nową parodię zobaczysz już na dniach. Zostało nam już tylko dopieszczenie teledysku – ale już teraz, na etapie wprowadzania poprawek, zęby szczerzą mi się do komputera i nie mogę się przestać uśmiechać! :)

Uśmiechnięta matka z wyprostowanym górnym łukiem (i schowanym dolnym, żeby nie psuć efektu :P Ciekawe jak będę wyglądała z samym dolnym aparatem :) Myślę, że efekt już nie będzie taki uroczy jak na zdjęciu z Timą :P

A SKORO JESTEŚMY PRZY UŚMIECHU TO MAM DLA CIEBIE INFO Z PIERWSZEJ RĘKI :)

 Urgo Afty, żel, o którym Ci wspominałam wyżej, wystartowało wczoraj z super konkursem! Do wygrania są między innymi aparaty INSTAX! A za co? ZA UŚMIECH! :) Szczegóły konkursu przeczytasz <<TUTAJ>> ale tak w skrócie mogę Ci powiedzieć, że zadaniem konkursowym jest… zrobić sobie zdjęcie z szalonym uśmiechem :)  Instaxik na Ciebie czeka! Wskakuj po niego <<TUTAJ>> :) 

Ja też wezmę udział w konkursie! A co! Do wygłupiania przed obiektywem jestem pierwsza :P