9 uniwersalnych prezentów LAST MINUTE [❗] – co by się teściowa na Mikołaja nie obraziła 😂

9 uniwersalnych prezentów LAST MINUTE [❗] – co by się teściowa na Mikołaja nie obraziła 😂

Lista pewniaków, które mogę Ci polecić z roku na rok się powiększa. Rok temu były jeszcze płyty DVD z Przyjaciółmi i  zegarek – krokomierz. Ale mi do nowej sesji zdjęcia nie pasowały… to nie wrzuciłam :) Hahaha :) Co by nie było – muszę polecić i to! Płyty DVD to płyty DVD. Żadna filozofia. A jeśli chodzi o te wszystkie smartwatche, krokomierze itd. to bierz co chcesz – zwróciłabym Ci uwagę tylko na to, żeby zegarek stale mierzył puls. Bo wtedy lepiej wyliczy Ci spalone kalorie. Dlatego mój Fit-Bit sprzed 3 lat, za 6 stówek, uważam za 100 razy lepszy niż Apple Watch za 5 tysi, który łaskawie puls Ci zmierzy jak przystawisz coś, do czegoś, zrobisz 3 fikołki i klaśniesz po…liczkami :) Także płyty i „zegarek” na start jak co roku, muszę przypomnieć, a co z nowości? A plose:

Cudowne, dopracowane torebki Pastelier

Nie wiem od czego zacząć :) Wszystko co chcę Ci o tej marce powiedzieć wydaje mi się mega ważne i chcę, żebyś koniecznie to zakodowała :) No więc przede wszystkim, te torebki będą pasowały do każdej stylizacji i nie wyjdą z mody. To klasyki. Mają ponadczasowe kolory i wzory, które są po prostu… ELEGANCKIE, co nie oznacza, że nie możesz ich nosić na co dzień bo na przykład najnowszy model WENA, jest wręcz stworzony do codziennego używania. Ma taki zarąbisty portfel, który można odczepić i wrzucić do dużej torebki, albo nosić przy małej. TUTAJ jest ten model. Kolejna sprawa to… detale. Torebki są wykonane w Polsce, z super jakościowej skóry, wykończone mega dokładnie. Majkel Kors czy inna Furla kosztuje 2 albo i 3 razy więcej a w moim odczuciu torebki Pastelier są o niebo lepiej wykonane.

Ja mam dwie. Jedną czarną, drogą tą ze zdjęcia. Torebki przychodzą w pięknych, pastelowych kartonach. Dodajesz kokardkę i masz prezent :) To wszystko jest tak wymuskane i dopracowane, że wnętrze pudełka nawet pachnie :)  Kibicuję Oli i Piotrkowi z całych sił. NIESAMOWITA JAKOŚĆ.

Link do sklepu – TUTAJ

Zestaw stworzony własnoręcznie ze sprawdzonych przeze mnie dermokosmetyków Emolium Skin Repair

Polecałam Ci ten zestaw rok temu i to samo zrobię i w tym. Bo wszystkie obdarowane przeze mnie osoby używają tych już na stałe. Ja za tymi drogeryjnymi zestawami to tak niespecjalnie przepadam. Kurczę… jakoś wydaje mi się, że tam są zawsze poupychane takie kosmetyki, które nie schodzą, plus dopłacamy za fancy opakowanie, które i tak musimy opakować kolejny raz. Nie mówię nie. Nie będę hejtować :) (helooou! właśnie to robisz Malwinko!) :) Ale wydaje mi się, że lepiej stworzyć zestaw własnoręcznie z takich kosmetyków, których jestem pewna i wiem, że przydadzą się wszystkie.

Mogłabym Ci teraz pisać regułki o tym, że te kosmetyki są dermonaprawcze i hydroaktywne i jeszcze rewitalizujące, ale wolę po swojemu. W końcu jesteś u mnie na kawce a nie na Wikipedii :)

Krem na noc ma w składzie fitoestrogeny z soi podobne do naturalnego estrogenu, który odpowiada za gęstość naszej skóry. Krem na dzień ma filtry UVA i UVB. Krem do stóp ma wyciąg z rokitnika. Do tego witaminy, które regenerują nam naskórek… no co ja Ci będę mówiła. Te kosmetyki to nie jest pic na wodę z reklamy, tylko realnie działające dobro i ja to potwierdzam :) I dając coś takiego w prezencie wcale nie czuję, że poszłam na łatwiznę (bo z tym mi się kojarzą te kosmetykowe zestawy), tylko rzeczywiście daję coś, co da obdarowanemu realną korzyść. :)

Możesz je kupić w aptece albo zamówić przez internet – wyciągnęłam Ci spis aptek internetowych , w których znajdziesz Emolium – PATRZ TUTAJ

Opcja tańsza, ale mega uniwersalna – książka Magdy Grzebyk „Cudne Manowce”

Magdę już pewnie znasz bo pojawiała się u nas nie raz. To jedna z niewielu blogerek, z którą utrzymuję kontakt i wiem, że to jest MÓJ CZŁOWIEK. Magda jest dziennikarką z warsztatem, który bardzo sobie w dzisiejszych czasach trzeba cenić. Ta dziewczyna po prostu potrafi pisać :) Jest też znawcą kuchni i podróżniczką. A od roku podróżującą mamą :) Napisała książkę, która będzie trafionym prezentem dla każdego Polaka. Dlaczego? Bo każdy Polak prędzej czy później będzie chciał odpocząć :) A Magda zjechała Polskę od morza po góry i wynalazła jak to sama określa „ukryte przed ciekawskim okiem przypadkowych podróżnych” agroturystyki i domy gościnne, w których znajdziesz i klimat i dobre jedzenie i dobrych ludzi. A i o standard się nie przejmuj. Magda nie lubi wyrzucać pieniędzy w błoto, ale ma taką zasadę, że nie jada i nie sypia byle gdzie :) Ta książka to taki prezentowy pewniak. Dla każdego :)

Książkę kupisz na przykład – TUTAJ

No nie no, jak jest książka Madzi, to głupio nie powiedzieć o swojej, prawda? Malwina Bakalarz „Jak zmieniłam życie w rok”

Tytuł tej książki według mnie powinien brzmieć „Trzy kroki do szczęścia”. Nawet tak projektowałam okładkę! (będę się tym chwalić do końca życia, ale projekt okładki to moje dzieło – odwzorowane praktycznie 1:1 przez grafika wydawnictwa) Książka jest podzielona na trzy sekcje. Ciało, duch i otoczenie. Opowiadam w niej o tym, co pomogło mi stanąć na nogi i uporać się z szaleńczym trybem życia i jego efektami, które doprowadziły mnie do stanu „nie wstaję z łóżka, nic nie robię, dziękuję wszystkim – matka się WYPALIŁA”. Jak widzisz mam się dobrze, kreatywność kipi, realizuję swoje marzenia, duże i małe projekty, a przy tym potrafię znaleźć balans pomiędzy życiem a pracą. Opowiadam o tym jak zadbałam o moje ciało. Jak zadbałam o moje wnętrze. I o tym, co zrobiłam z tym wszystkim, co mnie otacza. Książka jest bestsellerem. Tylko trochę grafik w fotoszopie zaszalał… za ładna jestem hahahaha :) No, ale przynajmniej jest do czego dążyć ;)

Książkę kupisz na przykład – TUTAJ

Coś, co podoba się każdemu, ale czasem szkoda nam na to kaski…

Są takie wystawy, przy których z chęcią się zatrzymujemy. Albo wchodzimy do sklepu, żeby popatrzeć. A później stwierdzamy, aaaaa w sumie to… szkoda kasy. Ja zatrzymuję się zazwyczaj przy świeczkach zapachowych i herbaciarniach. Zapach to niedoceniany przez nas zmysł. Skupiamy się na tym co widzimy, dotykamy albo słyszymy. Za zapachami zaczynamy tęsknić dopiero wtedy, kiedy złapie nas choróbsko roku i zatka nam nos :) Ja zapachy doceniam niesamowicie dlatego sukcesywnie rujnuję się na świeczki zapachowe i aromatyczne herbaty :) Taki prezent spodoba się na pewno. Jeśli nie jesteś pewna jakie zapachy się spodobają szukaj tych z nutą wanilii. Kiedyś byłam na warsztatach z tworzenia perfum i tam, Panie opowiadały o tym, że jednym z ulubionych zapachów, wprowadzających nas w przyjemny nastrój spokoju i takiej… przytulności jest wanilia dlatego, że podświadomie przypomina nam zapach… mleka matki :)

Świece zapachowe i aromatyczne herbaty czy kawy kupisz w każdej większej galerii handlowej więc nie wklejam Ci linków :)

Najlepsza gra towarzyska jaką widział świat!

My jesteśmy z Maćkiem fascynatami gier wszelakich :) Mamy to szczęście, że nasi przyjaciele również, więc propozycja „A może w coś pogramy?” pojawia się przy każdym naszym spotkaniu :) Alias to gra, którą odkrył mój brat. Zabrali ją ze sobą na zeszłoroczne, świąteczne spotkanie rodzinne. Przegraliśmy właściwie jego większość :) Faceci przeciwko kobietom. Pytania „męskie” dla kobiet i „kobiece” dla mężczyzn. Trochę kalambury, trochę tabu, ale utrudnione dodatkowo tym, że często, niespecjalnie wiesz o czym opowiadasz :) Kobiety próbują się naprowadzać na hasła typu: przegub, spalony, albo jakiś inny piłkarz z drugiej ligi :) Mężczyźni mierzą się z hasłami typu: płatki do demakijażu (to było dla nich mega trudne!) czy znana aktorka z serialu… znana tylko nam – kobietom :) Kupa śmiechu i super zabawa :)

Książkę kupisz na przykład – TUTAJ

Alternatywa dla książek drukowanych – czytnik e-booków

Mój czytnik, który pokazuję Ci na zdjęciu ma już ze 4 lata i ma się dobrze :) Idealna opcja na wakacje, kiedy każda dodatkowa książka grozi nadbagażem albo kłótnią z mężem :) U mnie kończyło się to tak, że brałam 2 książki do bagażu a finalnie i tak lądowałam z kolejnymi 2-3 z lotniskowego saloniku prasowego :) Kolejnym problemem jest dla mnie czytanie w nocy, kiedy wszyscy już śpią a ja, zejściu z warty o północy albo i później, chcę jeszcze sobie coś na dobry sen poczytać. Czytnik jest podświetlany więc… lampka nikogo nie razi :) I nikt Ci nie zrzędzi: „Malwinka oszalałaś? Wyłącz to światło!” Książkę papierową lubimy mieć pod ręką, popatrzeć na nią, postawić na półce. Ale w momencie, w którym kupujesz kolejną książkę, która jest po prostu kiepska i odkładasz ją na półkę, a później patrzysz na nią w kategoriach wyrzuconych w błoto pieniędzy, zaczyna się pojawiać myśl „a może jednak ten czytnik”? U mnie zadecydowało kilka kwestii. Po pierwsze, ilość książek, które okazały się słabe i po prostu przez nie nie przebrnęłam. Ilość miejsca, które takie książki zajmują. Ilość kupowanych przeze mnie książek W OGÓLE, bo ja wydaję zatrważające kwoty na książki. W moim przypadku to jest zdecydowanie nałóg. Na fizyczne książki nie mam po prostu już miejsca. W pierwszej kolejności więc kupuję e-booki. Dopiero w sytuacji, w której mam do wyboru tylko wersję papierową, kupuję książkę fizyczną.

Czytników na rynku jest masa. Mój to INKBOOK PRIME, ale pewnie teraz są nowsze modele więc link do całej kategorii daję Ci TUTAJ